Transhumanizm jako technoeugenika cz.2

Transhumanizm jako technoeugenika cz.2

Środa, 10 grudnia 2025, Nr 285 (8456) – Myśl jest bronią

Wykład ks. prof. Pawła Bortkiewicza TChr wygłoszony podczas XVIII Międzynarodowego Kongresu ”Katolicy a transhumanizm” w AKSiM 28 listopada 2025 r. (cz. 2)

Cztery technologie Gattaca (cd.)
– Technologia CRISPR

Technologia CRISPR (ang. Clustered Regularly Interspaced Short Palindromic Repeats) to metoda inżynierii genetycznej, która pozwala naukowcom na precyzyjną modyfikację DNA organizmów żywych. Wykorzystuje naturalny mechanizm obronny bakterii, który polega na rozpoznawaniu i cięciu obcego DNA przez enzymy (najczęściej Cas9) kierowane przez cząsteczki RNA. System CRISPR/Cas9 umożliwia edycję genów, np. naprawę mutacji, usuwanie fragmentów DNA lub wprowadzanie nowych sekwencji, co otwiera nowe możliwości w badaniach naukowych i terapiach genowych, takich jak leczenie chorób dziedzicznych, nowotworów czy infekcji wirusowych.

W ostatnim czasie naukowcy z Uniwersytetu w Zurichu przedstawili na łamach „Nature Biotechnology” wyniki eksperymentów, w którym połączyli AI z techniką CRISPR/Cas pozwalającą na wprowadzanie zaplanowanych mutacji, a nawet wklejanie całych genów do genomu.

Technika CRISPR wykorzystuje między innymi naturalną zdolność komórek do naprawy uszkodzonego DNA. Nie jest to jednak zdolność doskonała i czasami pojawiają się błędy prowadzące do groźnych skutków. Zespół w Zurichu zdołał poprawić znacząco tę dokładność dzięki systemowi sztucznej inteligencji o nazwie Pythia, który przewiduje, jak komórka naprawi swój genom po ingerencji techniki CRISPR/Cas9. Wspomniane matryce zostały przetestowane na hodowlach ludzkich komórek, gdzie umożliwiły wyjątkowo dokładne edycje genetyczne.

Nie sposób odmówić technologii CRISPR/Cas9 szeregu walorów. Metoda może być wykorzystywana do fluorescencyjnego znakowania określonych białek, tworzy nowe możliwości zrozumienia chorób genetycznych, opracowania bardziej bezpiecznych i skutecznych terapii genowych, również w przypadku chorób neurologicznych. Stanowi też zarazem bardzo poważne wyzwanie etyczne.

Sygnałem ostrzegawczym wskazującym na poważne zastrzeżenia etyczne w stosunku do tej metody był eksperyment, w którym chiński naukowiec He Jiankui wykorzystał CRISPR do tego, żeby zmienić kod genetyczny ludzkich zarodków. Zmodyfikowane w ten sposób embriony miały zostać przetransferowane do macic kobiety metodą in vitro, by tam mogły się rozwinąć i urodzić.

Eksperyment He Jiankui stał się ostrzeżeniem dla świata nauki i naukowców. Od czasu skandalu „dzieci CRISPR” w 2018 r. nie narodziły się żadne kolejne dzieci modyfikowane genetycznie. Dziedziczna edycja genomu jest nadal zabroniona przez przepisy obowiązujące w zdecydowanej większości krajów, a także przez wiążący traktat europejski1.

Jednak zwolennicy dziedzicznej edycji genomu, dysponujący ogromnymi środkami finansowymi, idą naprzód, nie zważając na jej bezpieczeństwo, ryzyko społeczne ani eugeniczne.

W czerwcu 2025 r. Bloomberg News doniósł, że Bootstrap Bio, firma założona około 18 miesięcy wcześniej, „zatrudniła dyrektora ds. naukowych, otworzyła laboratorium i przestawiła swoją działalność” na edycję genetyczną ludzkich zarodków. Pisano, że firma planuje wykorzystanie zmodyfikowanych zarodków do inicjacji ciąży – w 2026 lub 2027 r. w Hondurasie, „miejscu, w którym firma mogłaby potencjalnie uniknąć amerykańskich przepisów”2.

– Sztuczne macice

Naukowcy pracują także nad technologią sztucznej macicy, która w przyszłości będzie mogła utrzymać przy życiu wcześniaki poza organizmem człowieka. Miałby to być przełom, który może zmienić granice życia, reprodukcji i etyki medycznej.
W „Nowym wspaniałym świecie” Aldousa Huxleya w wizji XXVI wieku ektogeneza jest szczytem państwowej kontroli reprodukcyjnej i społecznej: istoty ludzkie rodzą się w centralnej wylęgarni zaprogramowane do swojej roli w społeczeństwie. W tym celu są hodowane w sztucznych macicach.
Oczywiście ta wizja jest utopijną czy raczej dystopijną wizją przyszłości, ale współczesne badania zmierzają w kierunku całkowitej ektogenezy, która mogłaby potencjalnie stanowić alternatywę dla ciąży biologicznej, „uwalniając niektóre kobiety od fizycznych wyzwań i traum psychicznych związanych z ciążą i porodem.

W 2023 r. w przestrzeni medialnej pojawiła się informacja o pierwszej na świecie sztucznej macicy EctoLife, której pomysłodawcom jest Hashem Al-Ghaili z Berlina. Dokładniej mówiąc, jest to projekt, dzięki któremu – jak zaznacza pomysłodawca – mogłoby rodzić się nawet do 30 tys. dzieci rocznie, a zarazem projekt, który pozwoliłby bezpłodnym parom zostać biologicznymi rodzicami. W ramach tego projektu przewidziany jest tak zwany Pakiet elitarny, który pozwalałby na genetyczne modyfikowanie embrionu przed wszczepieniem go do sztucznego łona – nie tylko wybór cech dziecka, ale także uniknięcie chorób genetycznych. Elementem propagandowym projektu jest zwrócenie uwagi na możliwość złagodzenia ludzkiego cierpienia i uniknięcie komplikacji związanych z przedwczesnymi porodami czy cesarskimi cięciami.

Zgodnie z projektem EctoLife miałoby obejmować 75 laboratoriów, z których każde mieściłoby do 400 kapsuł wzrostowych lub sztucznych macic. Każda z kapsuł miałaby odtwarzać warunki panujące w macicy przy uwzględnieniu takich parametrów.

Przedstawiony projekt pozostaje jak dotąd na etapie projektu. Niemniej amerykańska Agencja do spraw Żywności i Leków (FDA) rozważa możliwość zezwolenia na pierwsze badania kliniczne z udziałem ludzi, pomimo ograniczonego sukcesu badań na zwierzętach.

Ta decyzja nie zmienia faktu, że projektowi sztucznych macic towarzyszą rozliczne obawy natury etycznej i prawnej. Zwraca się między innymi uwagę na to, że przy uwzględnianiu bilansu korzyści nad ryzykiem płynących ze sztucznej macicy, technika ta musiałaby być dostępna dla dzieci, które nie rozwijają się prawidłowo przy użyciu obecnych technologii (inkubatorów, lamp bilirubinowych i tlenu). Decyzja o możliwości stosowania sztucznej macicy wywierałaby ogromną presję na przyszłych rodziców, utrudniając czy ograniczając ich zdolność do wyrażania zgody, z pełną świadomością ryzyka związanego z tym projektem. Oznaczałoby to podejmowanie decyzji na granicy żywotności płodu, co było, i jest, etycznie i klinicznie złożone.

Interesującą kwestią jest zwrócenie uwagi, że z punktu widzenia „sprawiedliwości reprodukcyjnej” mało prawdopodobne jest, by technologia ta była dostępna w równym stopniu. Biorąc pod uwagę fakt, że najwyższy wskaźnik umieralności na świecie notuje się wśród dzieci w Afryce Subsaharyjskiej, gdzie wynosi on 74 zgony na 1000 żywych urodzeń, czyli 14 razy więcej niż w Ameryce Północnej i Europie, a wiele z tych zgonów jest związanych z wcześniactwem, trudno spekulować, aby badania kliniczne z wykorzystaniem sztucznych macic, a tym bardziej ich zastosowanie w praktyce klinicznej było dostępne w takich właśnie rejonach świata. Podważa to zatem argumenty o stosowanie tej technologii przede wszystkim dla ratowania i podtrzymywania życia.

Liczba pytań natury etycznej i prawnej związanych z tym zagadnieniem jest znacznie większa. Jednak najbardziej podstawową kwestią pozostaje status dziecka poczętego, traktowanego w tym przypadku ewidentnie jako przedmiot, a nie jako podmiot oraz konstytutywne związane z tym projektem możliwości eugeniczne.

Naukowcy twierdzą, że mogą minąć lata, zanim pierwsza sztuczna macica znajdzie zastosowanie w szpitalach, ale gdy ten dzień nadejdzie, decyzja o jej wykorzystaniu nie będzie miała wyłącznie charakteru medycznego; będzie to również test ludzkiej wiedzy na temat życia, rodzicielstwa i dokonywania wyborów.

Zakończenie

Skandal z He Jiankui i jego „CRISPR babies” ożywił dyskusję na temat prawnych zakazów lub moratorium dotyczących edycji genomu ludzkiego. W tej dyskusji niejednokrotnie pojawiały się argumenty odwołujące się do autonomii nauki i naukowców, odmawiające zawierania i przestrzegania międzynarodowych porozumień w tym zakresie. Te głosy ignorowały między innymi globalne porozumienie w sprawie edycji genomu3.

Ożywiona dyskusja uwypukliła, jak bardzo próby kontrolowania edycji genomu dziedzicznego przez naukową samoregulację czy indywidualne podejście oparte na sumieniu badacza oznacza ryzyko niepowodzenia.

Jeffrey Kahn, dyrektor Instytutu Bioetyki im. Bermana na Uniwersytecie Johnsa Hopkinsa, był współautorem raportu z 2020 r., opracowanego przez amerykańskie i brytyjskie stowarzyszenia naukowe, zatytułowanego „Heritable Human Genome Editing”4. W wywiadzie dla „Wall Street Journal” wyznał, że w czasie pracy nad raportem jego twórcy byli przekonani, że opisywane badania będą funkcjonować w środowisku akademickim, co miałoby gwarantować obowiązywalność pewnych zasad. Zarazem zauważył, że podjęcie tych samych działań w płaszczyźnie start-upów wzmaga pytanie o odpowiedzialność etyczną.
Trzeba zauważyć, że już na długo przed raportem z 2020 r. wielu naukowców przestrzegało przed ryzykiem prac nad edycją genomu w wysoce nieuregulowanym globalnym przemyśle rozrodczym. Wystarczy przywołać tutaj raport Amerykańskiej Akademii Medycznej z roku 20175.

Inne raporty wysokiego szczebla, w tym te opublikowane w 2021 r. przez Ekspercki Komitet Doradczy Światowej Organizacji Zdrowia ds. Opracowywania Globalnych Standardów Zarządzania i Nadzoru nad Edycją Genomu Ludzkiego6, były bardziej przewidujące w kontekście obecnych wydarzeń, w tym zarówno roli, jaką może odegrać przemysł rozrodczy, jak i możliwości, że naukowcy lub przedsiębiorcy będą szukać za granicą krajów, w których mogliby ominąć krajowe ograniczenia – praktyka znana jako dumping etyczny.

Podjęte powyżej w bardzo pobieżnym zarysie refleksje dotyczące współczesnych technologii wymykających się spod standardów etycznych i prawnych pokazują jednoznacznie, że w obecnym stanie rzeczy projekt neoeugeniki ma charakter rozwojowy.

Współczesny transhumanizm stanowi zasadniczą oś, swoisty kręgosłup szkieletu konstrukcyjnego, na którym opiera się zespół kilku współczesnych powiązanych ze sobą ideologii – nurtów myślenia. Tworzą one rzeczywistość, którą najzwięźlej można opisać za pomocą akronimu TESCREAL (utworzonego najprawdopodobniej przez dr Timnit Gebru)7.

Akronim zbudowany jest z pierwszych liter ideologii, których wspólnym mianownikiem jest techno-utopijna wizja przyszłości:
T – transhumanizm – ukierunkowuje na technologiczną przebudowę gatunku ludzkiego, w celu „stworzenia” nowej wyższej rasy post-człowieka,
E – ekstropianizm – powstały na przełomie lat osiemdziesiątych i dziewięćdziesiątych XX wieku,
S – singularytaryzm – promujący ideę momentu, w którym tempo rozwoju technologicznego przekracza nasze pojmowanie, jako że napędzane przez eksplozję samodoskonalącej się sztucznej inteligencji,
C – kosmizm – proponuje umożliwienie cyfrowym potomkom obecnej ludzkości kolonizację i obudzenie wszechświata,
R – racjonalizm – wyrasta z wczesnego ruchu ekstropiańskiego i zakłada, że realizacja utopijnych wizji wymaga szczególnie inteligentnych ludzi, co z kolei domaga się optymalizacji naszej inteligencji,
EA – efektywny altruizm – zmierza w stronę optymalizacji naszej moralności, wykorzystując narzędzia i metody oparte na arytmetyzacji dóbr,
L – longtermizm – zdaje się być na szczycie całej idei działań na rzecz poprawienia człowieka i ludzkości, projektuje świat przyszłych ludzi żyjących w ogromnych symulacjach uruchamianych na komputerach wielkości planety, rozproszonych po całym dostępnym kosmosie.

Niezależnie od możliwości realizacyjnych tego projektu pozostaje on jednoznacznie konstrukcją ideologiczną radykalnie negującą Boga i dzieło stworzenia. Wizja poprawiania człowieka aż po pokonaną śmierć (?) dokonuje się – co raz jeszcze należy podkreślić – wraz z radykalną negacją Boga Stwórcy i Zbawcy. Nie można zatem w żaden sposób odczytywać transhumanizmu jako nurtu związanego z tęsknotą człowieka za transcendencją.
Niezależnie od możliwości (czy też ich braku) realizacji tego projektu jest on fragmentarycznie wcielany w postaci eksperymentalnej – przedmiotem eksperymentu pozostaje nieodłącznie człowiek, czyli osoba ludzka.

Pozornie stanowi wizję „nowego lepszego świata”, wykazuje cechy „zabawy w Boga”, a zarazem ignoruje fakt, że wszystkie dotychczasowe próby „stwarzania” nowego świata bez Boga, w cynicznej opozycji do Niego kończyły się porażką. Pomimo ogromu zaawansowanych technologii działania ludzkie oderwane od etyki bazującej na obiektywnym prawie moralnym stanowią realne niebezpieczeństwo dla ludzkości i wymagają bezwzględnie regulacji – tak etycznych, jak i prawnych.

1 Por. F. Baylis, M. Darnovsky, K. Hasson, T. M. Krahn, Human Germline and Heritable Genome Editing: The Global Policy Landscape, https://www.liebertpub.com/ doi/10.1089/crispr.2020.0082#.
2 Por. S. Alexander, „Superbabies” Startup Seeks Funds for Controversial Gene Editing, https://news.bloomberglaw.com/health-law-and-business/superbabies-startup-seeks-funds-for-controversial-gene-editing.
3 Por. Hasson, Assessing the Global Policy Landscape for Human Germline and Heritable Genome Editing, https://www.geneticsandsociety.org/biopolitical-times/assessing-global-policy-landscape-human-germline-and-heritable-genome-editing.
4 Por. Heritable Human Genome Editing (2020), nationalacademies.org/read/25665. National Academies of Sciences, Engineering, and Medicine. 2020. Heritable Human Genome Editing. Washington, DC: The National Academies Press. https://doi.org/10.17226/65.
5 P. Por. S. Begley, For rules on creating „CRISPR babies” from edited embryos, scientists call a do-over, https://www.statnews.com /2019/08/12/crispr-babies-rules-scientists-call-for-do-over/.
6 Expert Advisory Committee on Developing Global Standards for Governance and Oversight of Human Genome Editing, https://www.who.int/groups/expert-advisory-committee-on-developing-global-standards-for-governance-and-oversight-of-human-genome-editing.
7 Por. https://www.truthdig.com/articles/the-acronym-behind-our-wildest-ai-dreams-and-nightmares/.

ks. prof. Paweł Bortkiewicz TChr