Piątek, 17 kwietnia 2026, Nr 88 (8559) – Polska

ROZMOWA / z Witoldem Ludwigiem, reżyserem filmów „Zerwany kłos”, „Nędzarz i madame” oraz „Łowcy dusz” (w produkcji)
Trwają przygotowania do produkcji filmu „Łowca dusz”, przedstawiającego wspaniałą postać św. Andrzeja Boboli. Na jakim jest etapie?
– Pomysł na ten film zrodził się w bezpośrednim następstwie premiery filmu „Nędzarz i madame” o św. bracie Albercie, która miała miejsce 12 listopada 2021 roku. To właśnie w tamtym czasie zakwitła we mnie myśl o podjęciu tego tematu, dlatego też przygotowania do filmu trwają już prawie 4 lata. W tym momencie prace są na etapie zaawansowanym. Obejmują gotowy scenariusz, który był poprzedzony rocznym poszukiwaniem źródeł, opracowań, a także wieloma miesiącami samych prac literackich. Następnie nastąpiła tzw. dokumentacja obiektów oraz proces poszukiwania idealnych miejsc nagrań, co pozwoliło nam skompletować całą teczkę plenerów oraz obiektów do filmu – z wyjątkiem tych, które będą projektowane przez scenografa. Jesteśmy również po castingach i licznych spotkaniach z artystami, nie tylko z Polski. W tym momencie przygotowujemy się już do nagrań i zamykamy okres preprodukcji.
Dziś obchodzimy 88. rocznicę kanonizacji św. Andrzeja Boboli. Co zdecydowało o tym, że zajął się Pan właśnie tą postacią?
– Jest ona pod wieloma względami znacząca. Nie kto inny, jak św. Jan Paweł II wpisał św. Andrzeja w poczet patronów Polski. Pius IX przy okazji beatyfikacji nazwał go największym męczennikiem Kościoła, a Kongregacja Świętych Obrzędów, która procedowała jego proces, orzekła, że pamięć Kościoła nie przechowuje wspomnienia o równie okrutnym męczeństwie. Jest to jedyny Polak, któremu poświęcono encyklikę, a ogłosił ją Pius XII. Był on jezuitą, misjonarzem oraz patronem pojednania i trudnej jedności – jedną z najbardziej znanych postaci na świecie jeszcze przed II wojną światową. Kiedy miała miejsce jego kanonizacja, której rocznicę dziś obchodzimy, nastąpiła relokacja jego ciała z Rzymu do Polski, a to była największa uroczystość religijna, polityczna i publiczna w dwudziestoleciu międzywojennym. Jest jedną z największych postaci Kościoła naszego milenium. Niestety komuniści zrobili wszystko, by ją wyrugować, a ulice Andrzeja Boboli nie są ulicami św. Andrzeja Boboli. Ponadto spotkałem wiele osób uczących religii, które nic o nim nie wiedziały. Jest ogromny kontrast pomiędzy tym, jak bardzo wiekopomną jest postacią, a tym, jak bardzo nieznaną – choć coraz mniej zapomnianą, bo nabożeństwo ku niemu ożywa.
W związku z tym takie inicjatywy, które będą rozsławiać postać św. Andrzeja Boboli, są bardzo potrzebne? W jaki sposób możemy wesprzeć produkcję wyreżyserowanego przez Pana filmu?
– Zwracamy się do wszystkich czcicieli św. Andrzeja Boboli w Polsce i na świecie o pomoc w realizacji filmu „Łowca dusz”. Motywujemy to nie tylko wyżej wymienionymi racjami, ale także pragnieniem odnowy moralnej Polaków i całego świata ogarniętego wojnami i bratobójczymi konfliktami. Dlatego pełną informację o możliwym wsparciu zawieramy na portalu Radia Maryja, gdzie jest baner i poświęcony temu artykuł oraz spot informujący z numerem konta, na które takie wielkoduszne dary serca można kierować. Już teraz dziękuję tym, którzy je przekazali i przede wszystkim za budujące motywy pragnienia, aby przykład św. Andrzeja Boboli – wzór chrześcijańskiego męstwa – inspirował ludzi w każdym wieku.
Tym bardziej że jako chrześcijanie jesteśmy odpowiedzialni za pielęgnowanie tej pamięci oraz zobowiązani do wspierania tych dzieł, które służą dobru.
– Kultura wysoka, czy szerzej rozumiana kultura, przez wielki rozwijała się przy mecenacie Kościoła czy możnowładców, w polskich warunkach nowożytnych także magnaterii i szlachty. Kościół przez stulecia był mordowany, męczony, marginalizowany, także na poziomie administracyjnym czy finansowym. Wmówiono, że Kościół nie może mieszać się do polityki, ale nikt nie zwraca uwagi, że wywołano atmosferę, w której to stwierdzenie ma odnosić się również do kultury. Tymczasem przez stulecia Kościół wyrażał swoją troskę o człowieka również przez sztukę. Od architektury, przez malarstwo, aż po kinematografię, którą również może służyć odnowie moralnej ludzi i Kościoła. Nie bez powodu w średniowieczu funkcjonowała obrazkowa Biblia pauperum, czyli Biblia ubogich. Sztuka wizualna miała przemawiać tam, gdzie nie wystarczały słowa – wówczas dla ludzi niepiśmiennych – a obecnie niestety dla wtórnych analfabetów, którzy nie znają ani literatury, ani nawet katolickiej nauki społecznej Kościoła i katechizmu. Film jest medium bardzo uprzywilejowanym. Jest najmłodszą ze sztuk, syntezą poezji, literatury, muzyki, tańca, aktorstwa, malarstwa monumentalnego i architektury w postaci scenografii. Dlatego film może przysłużyć się walce przeciwko upadkowi Ojczyzny, Kościoła oraz świata ogarniętego chaosem kulturowym i moralnym.
Dobrze wykorzystane kino może służyć ewangelizacji?
– Nie tylko może, ale staje się to już faktem. Przykładem tego są produkcje „Zerwany kłos” oraz „Nędzarz i madame”. Poza tym tradycja kina historycznego i religijnego jest tak stara, jak stare jest samo kino. Słynny jest przypadek filmu „Misja” w reż. Rolanda Joffé czy przykład filmu „Ewangelia według św. Mateusza”. Nie można również zapomnieć o „Pasji” Mela Gibsona. To filmy, które przeszły do kanonu i ożywiają nasze myślenie o Panu Bogu i Kościele oraz rozszerzają rozumienie Ewangelii czy żywotów świętych. Dlatego należy zdawać sobie sprawę, jak bardzo trudne – pod wieloma względami – jest produkowanie takich filmów.
Jakie są największe trudności?
– Związane są one m.in. ze strukturą własności kin oraz innymi zależnościami pomiędzy kinami a dystrybutorami. Ogólnie, jak wyraził się lata temu Benedykt XVI, żyjemy w czasach, w których należy raczej założyć niewiarę niż wiarę naszych współbraci. Dotyczy to również instytucji kultury. Dlatego kino o tematyce hagiograficznej – w przypadku ojca Boboli rozumiane szerzej jako kino historyczne i kostiumowe – jest od strony widza bardzo atrakcyjne, ale od strony wartości może odgrywać fundamentalną rolę. Niestety repertuar, który proponują np. platformy streamingowe, nie niesie za sobą waloru moralnego. Zaślepieni ludzie, którzy wykupują do nich dostęp, nie zdają sobie sprawy, że infekują swoje myślenie i duszę. Niestety, czym skorupka za młodu nasiąknie, tym na starość trąci. Dlatego apeluję, żeby nie przyjmować bezkrytycznie filmów, które oglądamy w telewizji oraz na platformach streamingowych, ponieważ są to złodzieje nie tylko naszego czasu, ale także serca. To właśnie z tej analizy rzeczywistości, potrzeby serca, ale też chęci wzbogacenia naszej kultury i Kościoła rodzi się pragnienie realizacji filmu „Łowca dusz”. Dlatego prosimy przede wszystkim o modlitwę, by dzieło to było na miarę potrzeb świata. Niech św. Andrzej Bobola w dniu rocznicy jego kanonizacji wszystkim nam błogosławi.
Dziękuję za rozmowę.
Zofia Sońta