Akademia wierna wartościom

Sobota-Niedziela, 31 października–1 listopada 2026, Nr 254 (8725) – Pierwsza strona

FOTO_Akademia fot. archiwum NDZ

ROZMOWA z Adrianem Mólem, samorządowcem, byłym wiceprezydentem Torunia, absolwentem Akademii Kultury Społecznej i Medialnej w Toruniu

Akademia Kultury Społecznej i Medialnej w Toruniu rozpoczęła drugie ćwierćwiecze działalności. Jak z perspektywy absolwenta i osoby zaangażowanej w życie publiczne ocenia Pan jej rozwój w ciągu 25 lat?
– Dzięki tej uczelni Toruń stał się moim miastem. W 2007 roku przyjechałem tu z gór, by studiować dziennikarstwo i politologię w ówczesnej Wyższej Szkole Kultury Społecznej i Medialnej. Ta decyzja ukształtowała moje późniejsze życie zawodowe i publiczne. Przez lata uczelnia znacząco poszerzyła ofertę kształcenia. Obok kierunków medialnych i społecznych rozwija kształcenie informatyczne, prawnicze oraz medyczne. Szczególnie cenię to, że rozwój ten nie odbywa się kosztem jej katolickiej tożsamości. Osiągnięcia Akademii wyrastają z wizji jej założyciela, o. dr. Tadeusza Rydzyka. Misję tę z wielkim oddaniem kontynuuje obecny rektor, o. Zdzisław Klafka. To człowiek niezwykle pracowity, poświęcający uczelni czas i siły. Jako absolwent jestem mu wdzięczny za codzienną troskę o Akademię. O wartości uczelni świadczą przede wszystkim jej absolwenci. Gdy zdobyte przez nich umiejętności służą pacjentom, odbiorcom mediów czy mieszkańcom miast, najlepiej widać sens wysiłku włożonego w utworzenie tego miejsca.
Uczelnia nie powstałaby bez szerokiego zaangażowania społecznego ojców redemptorystów, osób świeckich i darczyńców. To ogólnopolski fenomen?
– Tak. To wyjątkowy przykład społecznej odpowiedzialności za wychowanie młodego pokolenia. Powstanie i rozwój uczelni wymagały wizji oraz determinacji o. dr. Tadeusza Rydzyka, pracy redemptorystów i osób świeckich, a także zaufania darczyńców. Ojciec Dyrektor trafnie odczytał potrzeby czasu. Gdy biskupi tworzyli i rozwijali wydziały teologiczne, on dostrzegł konieczność kształcenia ludzi przygotowanych zawodowo i zakorzenionych w katolickim systemie wartości, gotowych uczestniczyć w życiu publicznym. Rozumiał, jak wiele zależy od osób pracujących w mediach, kierujących instytucjami i podejmujących decyzje. Absolwenci Akademii pracują w mediach oraz angażują się w samorząd i politykę na szczeblu lokalnym, regionalnym i krajowym. Świadczy to o dalekowzroczności Założyciela, który połączył formację młodych ludzi z przygotowaniem do konkretnych zadań. Realizację tej wizji umożliwia także ofiarność darczyńców. Porusza mnie, że ktoś wspiera kształcenie młodej osoby, której zapewne nigdy nie pozna, wierząc, że jej wiedza i uczciwość przysłużą się Polsce. Z okazji jubileuszu chcę wszystkim darczyńcom serdecznie podziękować.
Od początku uczelni przyświeca dewiza „Fides, Ratio et Patria”. Jak te wartości przekładały się na codzienną pracę ze studentami i na kształtowanie ich postaw?
– Ta dewiza oznacza konkretne zobowiązania. Wiara przypomina o godności człowieka i odpowiedzialności przed Bogiem. Rozum nakazuje rzetelnie poznawać rzeczywistość, zadawać pytania i weryfikować argumenty. Miłość do Ojczyzny przejawia się także w uczciwym wykonywaniu obowiązków. Przygotowując radiowy serwis, trzeba ustalić źródło i wiarygodność informacji oraz jej znaczenie dla słuchacza. Należy też sprawiedliwie przedstawiać osoby, których dotyczy materiał. W takich codziennych wyborach warsztat zawodowy łączy się z etyką. Wartości te uosabiali konkretni wykładowcy. Z wdzięcznością wspominam zmarłych: ks. Antoniego Balcerzaka, prof. Henryka Kieresia i dr. Józefa Szaniawskiego. Ważni byli dla mnie także ks. prof. Paweł Bortkiewicz oraz prof. Mieczysław Ryba, promotor mojej pracy magisterskiej. To tylko część długiej listy znakomitych wykładowców, którzy rozbudzali zainteresowania, uczyli samodzielnego myślenia i odpowiedzialności. Dziś, gdy sam pracuję ze studentami, jeszcze bardziej doceniam siłę osobistego przykładu.
Pełnił Pan funkcje rzecznika wojewody, radnego i wiceprezydenta Torunia. W jakim stopniu studia oraz doświadczenia z czasów studenckich okazały się przydatne w pracy zawodowej i publicznej?
– Studia dały mi podstawy, z których korzystam do dziś. Szczególnie cenne było łączenie wiedzy z praktyką radiową i telewizyjną. Uczyliśmy się zdobywać informacje, rozmawiać z ludźmi i jasno przedstawiać złożone sprawy. Później rozwijałem te umiejętności jako reporter Telewizji Trwam. Jako rzecznik wojewody rozumiałem potrzeby dziennikarzy i znaczenie rzetelnej informacji. Wiedza politologiczna pomagała mi rozumieć mechanizmy funkcjonowania państwa i administracji, a aktywność w samorządzie studenckim uczyła reprezentowania innych, współpracy i odpowiedzialności. Te doświadczenia wykorzystywałem również jako radny i wiceprezydent. W samorządzie trzeba słuchać, rozumieć różne racje i szukać rozwiązań.
Świat mediów i polityki zmienia się bardzo szybko. Jakie kompetencje młodych ludzi powinny rozwijać uczelnie, aby dobrze przygotować ich do tej rzeczywistości? Czy wartości propagowane w AKSiM zyskują dziś dodatkowe znaczenie?
– Uczelnia powinna rozwijać samodzielne myślenie i umiejętność rzetelnej weryfikacji informacji. Młody dziennikarz musi docierać do źródeł, odróżniać fakty od komentarzy i rozpoznawać manipulację. Potrzebuje też sprawnego języka oraz umiejętności rozmowy z osobami o odmiennych poglądach.
Akademia poszerza ofertę kształcenia – m.in. o kierunki związane z ochroną zdrowia. Jak ocenia Pan jej rolę w szkolnictwie wyższym Torunia, regionu i całej Polski?
– Z perspektywy samorządowca widzę, że rozwój Akademii przynosi miastu konkretne korzyści. Studenci przyjeżdżają do Torunia, poznają miasto i podejmują tu pierwszą pracę. Mnie studia związały z tym miejscem na stałe, podobną drogę mogą wybrać kolejni absolwenci. Rozwój kierunku lekarskiego i kształcenia w zakresie pielęgniarstwa pozwala przygotowywać kadry potrzebne ochronie zdrowia. W tej dziedzinie szczególnie istotne jest połączenie wiedzy naukowej i praktyki z szacunkiem dla życia oraz godności pacjenta. Chory potrzebuje zarówno fachowej pomocy, jak i poczucia, że ktoś poświęca mu uwagę. AKSiM wzbogaca akademicki potencjał Torunia swoją ofertą i wyrazistą tożsamością. Miasto powinno sprzyjać współpracy uczelni z lokalnymi instytucjami i pracodawcami. Wysoki poziom kształcenia i perspektywy zatrudnienia mogą zachęcać młodych ludzi do pozostania w regionie.
Studia to nie tylko wykłady i egzaminy, ale też przyjaźnie i wspólne inicjatywy. Jak wspomina Pan tę mniej oficjalną stronę studiowania w AKSiM?
– Wspominam ten czas bardzo ciepło. Szczególnie ważne były dla mnie samorząd studencki, Teatr Studencki „Dobry Wieczór” oraz chór akademicki, w którym śpiewałem. Dawały mi radość, pozwalały nawiązywać przyjaźnie, a zdobyte doświadczenia pomagały później w pracy zawodowej i publicznej. Dwukrotnie przewodniczyłem samorządowi studenckiemu. Nauczyło mnie to sumienności, dotrzymywania słowa, współpracy i doprowadzania zadań do końca. Teatr przygotował mnie do wystąpień publicznych. Uczył pracy z głosem, opanowania tremy i swobodnego przemawiania. Umiejętności te wykorzystywałem przed kamerą, podczas konferencji prasowych i sesji rady miasta. Z teatrem i chórem wiążę też wspomnienia wspólnych prób oraz satysfakcji z osiąganych razem efektów. Dopiero po latach widać, jak trwałe okazały się te doświadczenia.
Za nami inauguracja roku akademickiego 2026/2027. Co jako absolwent chciałby Pan przekazać studentom rozpoczynającym naukę w AKSiM?
– Zachęciłbym studentów, aby od początku traktowali studia jako czas aktywnego rozwoju: zadawali pytania, korzystali z wiedzy wykładowców, odbywali praktyki i podejmowali nowe zadania. Nie muszą od razu znać całej swojej drogi zawodowej. Wiele można odkryć dzięki zaangażowaniu w konkretne przedsięwzięcia. Powiedziałbym także: dbajcie o osoby, z którymi studiujecie. Uczcie się współpracy, wspierajcie się i szukajcie sposobów pomagania innym. Samorząd, media studenckie i wolontariat dają doświadczenie, którego nie zastąpi żaden wykład. Życzę im odwagi w rozwijaniu talentów, wierności przekonaniom i gotowości do uczciwego dialogu. Polska potrzebuje dobrze przygotowanych ludzi, którzy biorą odpowiedzialność za swoją pracę.

Dziękuję za rozmowę.
Rafał Stefaniuk