Dr Klaudia Rosińska
Uczelnia wysyłająca: Akademia Kultury Społecznej i Medialnej w Toruniu (Academy of Social and Media Culture)
Uczelnia przyjmująca: St. Xavier’s College, Kolkata
Kalkuta – Miasto Radości
W dniach 16-23.03.2025 miałam przyjemność uczestniczyć w programie Erasmus+ dla wykładowców, a miejscem mojego pobytu dydaktycznego była Kalkuta. Wyjazd okazał się niezwykłym i wielowymiarowym doświadczeniem, o którym postaram się trochę opowiedzieć w ramach mojego sprawozdania.
Na początek kilka słów o mieście. Kalkuta nazywana jest City of Joy, czyli miastem radości. Muszę przyznać, że to zdecydowanie nie jest przypadkowa nazwa. Brałam już udział w licznych wyjazdach dydaktycznych i naukowych w różnych częściach świata, ale powiem szczerze, że czegoś takiego jeszcze nie widziałam. Kalkuta to miasto tak wielu kolorów, kształtów i dźwięków, że trudno to opisać. A atmosfera jest rzeczywiście niezwykła.
Przede wszystkim szokujące są oczywiście dysproporcje. Z jednej strony nieustannie spotyka się ludzi mieszkających na ulicach, z drugiej bogate hotele i złote świątynie. Nie będę koloryzować – bieda jest tu boleśnie widoczna na każdym kroku i brakuje prawie wszystkiego. Surowe lub na wpół rozebrane budynki, obdrapane budy z ulicznym jedzeniem i niemal nadzy ludzie leżący na ulicach. Tak, to przykre widoki, ale tylko ślepiec nie dostrzeże, że to nie wszystko.




Zobaczenie tego pozwala na dostrzeżenie, jak bardzo jesteśmy szczęściarzami. Mamy domy, pracę, darmową edukację, czas na hobby i pasje, nie mówiąc już o tych wszystkich rzeczach materialnych, które nieustannie kupujemy. Mamy to wszystko, a jednak to dopiero w Kalkucie zobaczyłam, co to znaczy cieszyć się życiem i przyjmować z radością wszystko, co niesie los. Takiej radości, życzliwości i pozytywnego nastawienia nie widziałam od lat. Ludzie to bez wątpienia ogromny walor tego miasta.


A zaraz po nich kolory. Kapliczki z kwiatami na każdym rogu, mnóstwo parków pełnych tak soczystej zieleni, że chce się na nią patrzeć bez końca i tysiące kobiet w saree. Wyjątkowość tego stroju polega na tym, że ma on tyle wariantów i kolorów, że naprawdę każda kobieta wygląda w nim wyjątkowo. To niesamowite doświadczenie spacerować ulicami wypełnionymi tymi wszystkimi kolorami.





Wielkim zaskoczeniem była dla mnie atmosfera miasta związana z religijnością. Na jednym rogu meczet, tuż obok hinduska świątynia, za nią buddyjska, a kawałek dalej katolicki kościół, albo dom Misjonarek Miłości (ich założycielką jest święta Matka Teresa, która przyczyniła się do rozsławienia Kalkuty na całym Świecie). I wszyscy Ci ludzie funkcjonują wspólnie w poszanowaniu swoich tradycji. W Kalkucie te religie przenikają się wzajemnie, tworząc mieszankę, jakiej dotąd nie zaznałam. I wydaje się, że to dobra mieszanka. Chociaż temperament i tłum związany z kultem Kali to było dla mnie trochę za dużo. Krzyki, rzucanie się po ziemi i napieranie może trochę przytłoczyć. Ale determinacja do modlitwy jest godna podziwu.






Gdybym miała wskazać jedyny minus tego cudownego miasta, to byłby to permanentny hałas, z nieustannym trąbieniem na ulicach na czele. Nieważne, dzień czy noc, cały czas słychać trąbiące pojazdy i na początku trudno do tego przywyknąć. W ogóle system uliczny, w którym w określonych godzinach zmieniają się kierunki jazdy, nie mówiąc już o różnorodności pojazdów (samochody, autobusy, ryksze piesze, rowerowe, motory, tuktuki i wiele innych) to dla przeciętnego człowieka Zachodu ogromne wyzwanie. Zresztą przechodzenie przez ulicę było dla mnie jedną z największych trudności. Sygnalizacja świetlna praktycznie nie funkcjonuje i mówiąc wprost – na ulicy trzeba walczyć o swoje. To pewne wyzwanie, ale jeśli podąża się za mieszkańcami, da się temu podołać.

Nie da się w krótkim tekście opisać tych wszystkich doświadczeń, bo często brakuje słów. Zdjęcia także nie oddają wszystkiego, ale są obszary, które chciałabym omówić szerzej w kolejnej części mojego raportu.
Część II. Dydaktyka i relacje międzyludzkie
W poniższej tabelce znajduje się program moich wykładów dla studentów uczelni St. Xavier’s College w Kalkucie.
| Date | Department | Room | Time |
|---|---|---|---|
| 18-Mar-25 Tuesday | History | MCV4 | 2:10pm – 3:30pm |
| 19-Mar-25 Wednesday | Political Science (PG 4) | Room 14 | 10:10am – 12:00pm |
| 19-Mar-25 Wednesday | Political Science (UG 6) | Room 14 | 1:15pm – 2:10pm |
| 20-Mar-25 Thursday | Sociology | Room 24B | 3:05pm – 4:00pm |
| 21-Mar-25 Friday | Mass Communication (UG 6) | MCV3 | 1:15pm – 2:30pm |
| 22-Mar-25 Saturday | English | Room 34 | 2:10pm – 3:30pm |
Dzięki temu, że uczelnia przyjmująca ułożyła przekrojowy plan mojego pobytu, miałam możliwość poznania różnorodnych grup studentów, a także ich różnych punktów widzenia na zagadnienie dezinformacji, o którym im mówiłam. Z ogromnym zaciekawieniem przyjęłam te perspektywy, a także zaobserwowałam, że właściwie we wszystkich grupach pojawiło się konkretne skojarzenie związane z technikami dezinformacji stosowanymi także w mediach indyjskich. Studenci wykazali się znaczącym zaangażowaniem m.in. poprzez zadawanie wielu dodatkowych pytań, ale także dzielenie się swoimi przemyśleniami i doświadczeniami. Spotkałam się także z licznymi podziękowaniami, wskazującymi, że wykład był dla nich inspirujący i poszerzający ich spojrzenie na dezinformację w perspektywie relacji międzynarodowych.



Wydaje mi się, że dla każdego wykładowcy nawet krótka zmiana środowiska stanowi pewien bodziec, dzięki któremu musi wyjść ze strefy komfortu i nabytych przyzwyczajeń. Różnice kulturowe ujawniają się także w procesie nauczania i uczenia się, co pozwala trochę redefiniować zarówno własne procesy poznawcze, jak i metody dydaktyczne. W oczywisty sposób hinduscy studenci różnią się od europejskich. Ujawnia się to zwłaszcza w pewnym modelu hierarchiczności i podporządkowania, co z jednej strony jest z punktu widzenia wykładowcy cenne, bo znacznie łatwiej jest uzyskać uwagę studentów (większość z nich nie używała telefonu na zajęciach, co w Europie jest raczej coraz rzadsze). Z drugiej jednak strony jeśli zależy nam na interakcjach, niezbędne jest stworzenie odpowiedniej do tego atmosfery, tak aby student odważył się wyrazić własną opinię i otwarcie dyskutować. Wydaje mi się, że podczas tego pobytu to się udało i byłam pod dużym wrażeniem krytycznego spojrzenia, z jakim spotkałam się wśród studentów St. Xavier College. Wymagało to jednak ode mnie potrenowania majeutycznej metody sokratycznej. Stawianie odpowiednich pytań i wydobywanie wiedzy od hinduskich studentów to ciekawe doświadczenie, które z pewnością pozwoliło mi zaobserwować ich procesy poznawcze oraz lepiej zrozumieć konteksty lokalne z jakimi mierzą się Indie w odniesieniu do tematyki dezinformacji.
Istotnym doświadczeniem było też poznanie kultury uczelni i osób tam pracujących. Spotkałam się z ogromną gościnnością Ojców Jezuitów, którzy umożliwili mi poznanie historii i idei powstania uczelni, a także doświadczenia silnych więzi tam budowanych. Miałam przyjemność poznać licznych alumnów St. Xavier College, którzy poświęcali swój prywatny czas, by pokazać mi wszelkie kolory Kalkuty. Ich oddanie uczelni, którą ukończyli, zrobiło na mnie ogromne wrażenie i przypomniało, jak ważne jest poświęcanie uwagi relacjom interpersonalnym. Jeśli są one silne, to student kończy uczelnię, ale nigdy nie przestaje być jej częścią. Wydaje mi się to ważne zadanie dla każdej uczelni, zwłaszcza w Europie. Wspólnota, którą tworzy uczelnia, zawsze może być oparciem dla każdego studenta, zarówno tego aktualnie studiującego, jak i tych którzy już realizują się zawodowo. Takie więzi dają siłę i przynoszą owoce zarówno uczelniom, jak i studentom.




Jestem niesamowicie wdzięczna za ten wspaniały pobyt i wszystkie inspiracje, których dostarczyli mi mieszkańcy, wykładowcy i studenci St. Xavier College w Kalkucie. Mam nadzieję, że będzie mi dane tam jeszcze powrócić. Już nie mogę się tego doczekać!