Śmiejąc się, nauczał prawdy; Do filozofii wpadłem przez okno

śp. prof. H. Kiereś
fot. K. Cegielska

Profesor Henryk Kiereś od początku istnienia Wyższej Szkoły Kultury Społecznej i Medialnej był z nią związany jako profesor i członek Rady Naukowej. Dla każdego miał dobre słowo i był też ciekaw postępów prac naukowych. Zawsze służył radą. Wielokrotnie był gościem audycji „Rozmowy niedokończone” w Radiu Maryja i Telewizji Trwam.

– Pan prof. Henryk Kiereś był od początku z naszą uczelnią, a wcześniej od początku z Radiem Maryja, kiedy tylko Radio Maryja zaczęło nadawać. To był wybitny profesor, filozof kultury. Wybitny umysł. Ojciec prof. Krąpiec, jeden z największych filozofów naszych czasów na świecie, mówił mi nieraz „Kiereś to jest umysł” – mówił podczas czwartkowej Mszy św. akademickiej o. dr Tadeusz Rydzyk, rektor-założyciel AKSiM.
„Do filozofii wpadłem przez okno” – mawiał prof. Henryk Kiereś. Wyjaśniał zaraz, że jego pierwszą miłością była humanistyka. – Po ukończeniu studiów humanistycznych nie widziałem, czym ja się przez 5 lat zajmowałem. To co słyszałem, to była taka gonitwa „izmów”, mniej czy bardziej modnych, dlatego postanowiłem wybrać się na studia filozoficzne, żeby tę humanistykę zgłębić i zrozumieć – mówił w marcu 2014 roku podczas swojego jubileuszu 70-lecia w Akademii Kultury Społecznej i Medialnej w Toruniu, wówczas Wyższej Szkole Kultury Społecznej i Medialnej. Potem pisał dogłębne analizy o owych „izmach” jak chociażby w książce „Trzy socjalizmy”.
Profesor Kiereś pozostał przy filozofii, bo trafił do lubelskiej szkoły filozoficznej w okresie jej apogeum. Po swoich mistrzach, a szczególnie po jednym – o. prof. Mieczysławie Albercie Krąpcu – przejął znakomitą dewizę „Śmiejąc się, nauczam prawdy”, bo śmiech ożywia, śmiech broni rzeczywistość, śmiech wyzwala zdrowe spojrzenie, oczyszcza, wytwarza klimat do tego, by powiedzieć coś o prawdzie. I mówił o Prawdzie, Prawdzie przez duże P, bo przecież zawsze jest jedna Prawda. To często nie podobało się współczesnym „uczonym”. Mówi o tym pewne zdarzenie podczas pierwszej wizytacji Polskiej Komisji Akredytacyjnej na kierunkach dziennikarskim i politologicznym w ówczesnej WSKSiM. Jeden z profesorów – członków komisji – wybrał się na hospitację zajęć prof. Henryka Kieresia i zapisał potem w raporcie, że profesor mówił o jednej Prawdzie, zamiast o wielu prawdach…
– W dzisiejszym świecie, gdzie z polskich szkół wyrzuca się filozofię, potrzebujemy tej realistycznej filozofii, którą wykładał Pan Profesor. Potrzebujemy tej filozofii, która uczy obiektywnej prawdy o świecie, Bogu, człowieku. Bo tylko w takim życiu, gdzie uczymy się prawdy, nie będzie żadnych relatywizmów, zagubień. Bo dzisiejszy człowiek, może jak nigdy dotąd, gubi się i do końca nie wie, co jest prawdą – mówi o. Zdzisław Klafka, rektor AKSiM.
– Jesteśmy wdzięczni Panu Profesorowi za niezłomny trud w budowaniu od samego początku duchowego i intelektualnego patrymonium Akademii Kultury Społecznej i Medialnej. Dziękujemy za przybywanie z Lublina do Torunia przez tyle lat, za radosne przekazywanie posiadanego bogactwa wiedzy filozoficznej i za świadectwo umiłowania Prawdy na służbie Bogu, człowiekowi i Ojczyźnie – dodaje o. dr Zdzisław Klafka, rektor AKSiM.
Profesorowi Henrykowi Kieresiowi zawsze towarzyszyło poczucie humoru z wyraźnym dystansem do siebie samego. Podczas wspomnianego jubileuszu, zwracając się do rektora, wyraził nadzieję, ten pozwoli mu dalej przyjeżdżać na zajęcia do Torunia mimo zaawansowanego wieku. – Pani doktor, wydając mi zaświadczenie, że nadaję się do pracy, że jestem zdolny do dalszych wykładów, pytała mnie, „do kiedy Pan Profesor chce pracować”. No to ja mówię, że do sklerozy, bo to jest taka ostateczna granica, kiedy człowiek już nie wie, o czym mówi – mówił w 2014 roku.
Jako autorytet wiele razy uczestniczył w programie „Rozmowy niedokończone”, przybliżając słuchaczom/widzom zagadnienia z filozofii, jej pomoc w rozumieniu rzeczywistości. Mówił w nich chociażby o kondycji cywilizacji prawdy i ducha, źródłach kryzysu chrześcijaństwa w Europie, dobru wspólnym w kontekście polityki. Wspierał katolickie media z Torunia od początku ich powstania, służył wiedzą ekspercką. Współtworzył Wyższą Szkołę Kultury Społecznej i Medialnej jako profesor i członek Rady Naukowej. Wcześniej angażował się w zajęcia Studium Dziennikarskiego im. Maksymiliana Kolbego, które działało przy Radiu Maryja, a także w działalność Instytutu Edukacji Narodowej. W jednym z wywiadów dla Naszego Dziennika mówił znamienne słowa o szkolnictwie wyższym, a szczególnie o ówczesnej WSKSiM. – Znam środowiska innych uczelni, również o profilu katolickim, Mój sąd jest zatem sądem zobiektywizowanym. Jest w Polsce wiele osób, którym leży na sercu dobro naszej Ojczyzny, osób, które widzą, że komunizm pozostawił nam nie tylko nędzę materialną, ale dziadostwo moralne, zepchnął Polaków do defensywy. Staliśmy się narzędziem manipulacji i nadal się nami manipuluje, nadal ustawia się nas w szeregu, chce się nas traktować jako ludzi drugiej kategorii w Europie – podkreślał prof. Henryk Kiereś. I dodał, że ludzie działający dla dobra Ojczyzny, realnie oceniają sytuację i dokładają ogromnego wysiłku, żeby w nowych centrach edukacyjnych, jakie powstają, wrócić do tradycji, nie płynąć z prądem wszelkich nowinek. Wyższą Szkołę Kultury Społecznej i Medialnej stawiał jako wzór, który z jednej strony staje frontem do współczesności, do tego wszystkiego co się dzieje, a z drugiej strony, kształtując rzeczywistość, czyni to w oparciu o dorobek tradycji. – Bo jeśli się odetniemy od tradycji, będziemy mówić tylko o przyszłości, a nasze wizje będą jedynie funkcją myślenia życzeniowego, na jakim bazuje zideologizowana polityka. I WSKSiM kształtuje rzeczywistość właśnie na tradycji. Podstawą toruńskiej Uczelni jest zatem mocny realizm poznawczy, związek z rzeczywistością, rozumienie świata, rozumienie człowieka i rozumienie ludzkiej kultury, a nie pokrzykiwanie w stylu „wybierzmy przyszłość, idźmy do Europy, nie bójmy się”. Właśnie powinniśmy się bać – Europa ma różnie blaski, ale również rozmaite cienie, i to niekiedy bardzo głębokie i niepokojące – mówił filozof.
Prof. Henryk Kiereś był wielką osobowością. Mądrym i skromnym człowiekiem. Można nawet powiedzieć, że niedocenionym w świecie nauki. Ale on o żadne wyróżnienia nie zabiegał. W tym też wyrażała się jego mądrość, że nie tracił czasu i energii na przyziemne sprawy.

Prof. Henryk Kiereś pisał, mówił o Prawdzie, Dobru i Pięknie. Mówiąc o życiu wiecznym, cieszył się na myśl o wiecznej kontemplacji Prawdy, Dobra i Piękna. Teraz ta kontemplacja stała się Jego udziałem.

Katarzyna Cegielska