Wtorek, 26 sierpnia 2025, Nr 196 (8367) – Myśl jest bronią
Jaka będzie przyszłość człowieka w świecie maszyn cyfrowych
Żyjemy w czasach eksplozji sztucznej inteligencji, która w sposób coraz bardziej intensywny przenika naszą rzeczywistość. O ile strona techniczna tego zjawiska pozostaje domeną wąskiej grupy specjalistów, o tyle użytkowanie staje się czynnością powszechną. Sięgamy po sztuczną inteligencję albo to raczej ona sięga po nas.
Jaka jest historia tego fenomenu?
Człowiek kontra maszyna
Jako punkt wyjścia tej eksplozji można wskazać rok 1950. Wówczas brytyjski matematyk Alan Turing opublikował artykuł „Computing Machinery and Intelligence”. Przedstawił w nim swój projekt nazwany początkowo „grą w imitację”, który przeszedł jednak do historii jako test Turinga. W oryginalnej wersji tego testu brały udział trzy obiekty – komputer, człowiek oraz sędzia prowadzący rozmowy tekstowe z dwoma niewidzialnymi rozmówcami – człowiekiem i maszyną. Po pewnej serii pytań sędzia miał zdecydować, który z jego rozmówców jest człowiekiem. W przypadku gdy komputer został poczytany za człowieka, oznaczałoby to, że zdaje test Turinga.
Matematyk przewidywał, że do roku 2000 komputery będą na tyle dobrze grać w imitację, że szanse sędziego na poprawne rozróżnienie człowieka i maszyny będą sięgały zaledwie 30 procent.
Sam test w istocie nie prowokował do pytania filozoficznego, czy maszyny myślą, ale stanowił próbę znalezienia praktycznego kryterium inteligencji maszyn. Inaczej mówiąc, nie sprawdzał problemu rozumienia czy świadomości. Chodziło w nim tylko o iluzję, o zmylenie oceniającego zachowania językowe.
Test Turinga stał się przez następne dekady podstawowym kryterium badań nad sztuczną inteligencją. Niemal od jego ogłoszenia zaczęły pojawiać się kolejne programy informatyczne starające się przekonać odbiorców, że są ludźmi.
Sześć lat po ogłoszeniu testu Turinga, w 1956 roku, odbyła się konferencja w Dartmouth zorganizowana przez kilku naukowców związanych z przedsiębiorstwem IBM, w tym Johna McCarthy’ego. Postawiono wówczas tezę, że każdy aspekt uczenia się albo innej cechy inteligencji można opisać tak precyzyjnie, iż można zaprojektować maszynę symulującą te cechy inteligencji. Wśród uczestników była grupa uczonych, którzy wkrótce opracowali ważne programy w zakresie badań nad sztuczną inteligencją. John McCarthy przekonał zgromadzonych do zaakceptowania terminu „artificial intelligence” (AI) jako określenia prowadzonych badań. Konferencja w Dartmouth jest powszechnie uważana za moment powstania sztucznej inteligencji jako niezależnej dyscypliny teoretycznej.
Szachowy mecz stulecia
Lata 50. do 60. dwudziestego wieku stanowią moment narodzin sztucznej inteligencji, ale w wymiarze czysto teoretycznym, bez praktycznych aplikacji.
Jako jedną z pierwszych aplikacji można uznać użycie przez Departament Obrony Stanów Zjednoczonych bezzałogowego statku powietrznego Predator. Kolejne jego wersje były używane w Afganistanie, Iraku, Jemenie, Serbii. Warto zauważyć ten moment pierwszego praktycznego wykorzystania sztucznej inteligencji w przestrzeni technicznej.
Kolejnym bardzo głośnym wydarzeniem z zakresu rozwoju sztucznej inteligencji stał się mecz rozegrany przez mistrza świata w szachach Garri Kasparowa w lutym 1996 roku. Kasparow już w 1989 roku zagrał przeciwko komputerowi Deep Thought zaprojektowanemu przez IBM, ale tę rozgrywkę wygrał. Również w 1996 r. szachowy arcymistrz pokonał maszynę, ale w 1997 roku, po trwającej trzy godziny rozgrywce, Garri Kasparow przegrał regulaminową partię szachów z komputerem Deep Blue, zdolnym do oceniania 200 ruchów na sekundę. Nieco później genialny szachista pokonał maszynę, jednak jego wcześniejsza porażka nie mogła pozostać niezauważona.
Może mniej spektakularne medialnie zwycięstwo maszyny zostało osiągnięte w 2011 roku. Wówczas to kolejny komputer IBM, nazwany Watson (na cześć jednego z założycieli firmy Thomasa J. Watsona), pokonał mistrzów w teleturnieju Jeopardy (polskim odpowiednikiem jest turniej Va bank). Hasła w tym turnieju mają postać zdań oznajmujących, natomiast rolą zawodnika jest odpowiedzieć na nie pytaniem. Dla komputera taka gra jest w istocie znacznie trudniejsza niż gra w szachy. Partię szachów można sprowadzić do matematyki. Zagadki we wspomnianym turnieju wymagają zrozumienia języka wnioskowania, przeszukiwania bazy wiedzy i sformułowania odpowiedzi. Początkowo komputer nie radził sobie z problemami. Został jednak wzbogacony milionami informacji z encyklopedii i książek, a także zyskał algorytmy poszukujące odpowiedzi na zadawane pytania.
Oczywiście cały wysiłek jego oprogramowania nie służył wygrywaniu programów telewizyjnych. Chodziło o uzyskanie technologii radzących sobie z analizą ogromnych ilości danych i podejmujących błyskawicznie decyzje, co może mieć znaczenie na przykład w medycynie w stawianiu diagnozy.
Zagrożona prywatność
Wyrafinowana technologia około 2011 roku szturmem wkroczyła do codziennego życia. Stało się to za sprawą wirtualnych asystentów opartych na algorytmach sztucznej inteligencji, takich jak: Siri firmy Apple (na rynku od 2011 roku), Cortana Microsoftu (2014) i Amazon Echo z usługą głosową Alexa (2015).
Równolegle można zauważyć interesujący proces prób zabezpieczania się w systemach komputerowych przed możliwością podszywania się pod człowieka. Bardzo wielu użytkowników internetu zna sytuacje, w których program prosi nas o weryfikację człowieczeństwa poprzez wydobycie z kilku obrazków tych, na których pojawia się element hydrantu czy świateł sygnalizacyjnych albo przepisanie szeregu liter ułożonych w bezsensowny tekst. Jest to tak zwany test CAPTCHA. Do niedawna uznawano taki test za skuteczną metodę weryfikowania, czy przy komputerze siedzi człowiek. Obecnie ta weryfikacja traci swoją skuteczność. Odpowiednio przygotowany model wygenerowany na przykładzie kilkunastu tysięcy zdjęć ulic potrafił w praktyce równie skutecznie jak człowiek wskazać właściwe obrazy.
Kolejnym etapem postępu stały się testy podjęte najpierw w 2010 roku w Wielkiej Brytanii przez start-up DeepMind. Celem było podjęcie wyzwania gry komputerowej z konsoli Atari. Tak jak to bywa niejednokrotnie z zapalonymi graczami – nie znają oni zasad gry, ale uczą się jej poprzez bodźce za pomocą nagrody. Im częściej dostają nagrodę, tym szybciej uczą się, jak ją osiągnąć, zapamiętując drogę prowadzącą do sukcesu. Okazało się, że DeepMind jest w stanie tak jak człowiek nauczyć się w analogiczny sposób zasad gry.
Cztery lata później DeepMind został zakupiony przez Google. Rok później przygotowano program AlphaGo, który zmierzył się z mistrzem Europy gry w go. Pojedynek zakończył się wygraną programu w stosunku 5:0.
Wskazane przykłady, bardzo spektakularne, w niektórych kręgach głośne i poruszające, stawiają fundamentalne pytanie o przyszłość człowieka w świecie maszyn i sztucznej inteligencji. Stawiają też pytania bardziej konkretne – o bezpieczeństwo czy prywatność.
Nie są to pytania bezzasadne. Użytkownicy Facebooka z pewnym zdziwieniem dostrzegają na liście proponowanych znajomych osób twarze ludzi znanych na przykład z porannych zakupów czy środowiska pracy lub uczelni. O tym doborze decyduje historia lokalizacji telefonu.
O skali problemu może świadczyć choćby jedna ilustracja – spotkanie Anonimowych Alkoholików. Uczestnicy znają swoje twarze i imiona, ale poznanie tożsamości drugiej osoby wymaga jej zgody. Facebook może takie przypadkowe rozpoznanie znacząco ułatwić. Odrzeć z prywatności.
A przecież zdecydowanie nie jest to kres pytań i niepokojów związanych ze sztuczną inteligencją.
Ks. prof. Paweł Bortkiewicz TChr
